Ochrona przeciwpożarowa w szkole

Komentarz przedstawia wymagania bezpieczeństwa przeciwpożarowego w szkołach, zadania dyrektorów szkół w dziedzinie ochrony przeciwpożarowej, a także warunki organizacji i przebieg ewakuacji.
articleImage: Ochrona przeciwpożarowa w szkole fot. Thinkstock
1. Zadania dyrektora szkoły w dziedzinie ochrony przeciwpożarowej
Z uwagi na brak odrębnych, szczegółowych regulacji prawnych dotyczących wymagań bezpieczeństwa pożarowego w szkołach, omawiając tę problematykę, korzystamy z ogólnych przepisów, takich jak:
•ustawa z dnia 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej (tekst jedn.: Dz. U. z 2009 r. Nr 178, poz. 1380) – dalej u.o.p.p.;
•rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz. U. Nr 75, poz. 690 z późn. zm.) – dalej r.w.t.b.u.;
•rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 21 kwietnia 2006 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów (Dz. U. Nr 80, poz. 563) – dalej r.o.p.b.

Zgodnie z u.o.p.p. dyrektor szkoły jest odpowiedzialny w szczególności za:
•przestrzeganie przeciwpożarowych wymagań techniczno - budowlanych, instalacyjnych i technologicznych;
•wyposażenie budynku szkoły w wymagane urządzenia przeciwpożarowe i gaśnice;
•zapewnienie konserwacji oraz naprawy urządzeń przeciwpożarowych i gaśnic w sposób gwarantujący ich sprawne i niezawodne funkcjonowanie;
•zapewnienie uczniom i pracownikom szkoły bezpieczeństwa i możliwości ewakuacji;
•przygotowanie budynku do prowadzenia akcji ratowniczej;
•zapoznanie pracowników szkoły i kadry dydaktycznej z przepisami przeciwpożarowymi;
•ustalenie sposobów postępowania na wypadek powstania pożaru, klęski żywiołowej lub innego miejscowego zagrożenia.

2. Wymagania bezpieczeństwa przeciwpożarowego w szkołach

Budynki szkolne są obiektami użyteczności publicznej, kwalifikowanymi do kategorii zagrożenia ludzi ZL III. Są to najczęściej budynki niskie, o dwóch – trzech kondygnacjach nadziemnych. Dla tego typu obiektów wymagana jest co najmniej klasa „C” odporności pożarowej. Należy przy tym zaznaczyć, że r.w.t.b.u. zaostrzyło wymagania dotyczące odporności pożarowej budynków, dlatego też, część obiektów szkolnych projektowanych przed wejściem w życie tego r.w.t.b.u. może nie spełniać kryteriów odporności pożarowej.
Z pewnością nie jest natomiast przekroczona dopuszczalna wielkość strefy pożarowej, określonej w przepisach techniczno-budowlanych (dla obiektów niskich, wielokondygnacyjnych kategorii ZL III) na 8000 m2. Nawet duże placówki, szkoły zbiorcze mieszczą się w tym zakresie wielkości powierzchni.
W szkołach, poza hydrantami i gaśnicami nie ma najczęściej żadnych innych technicznych systemów zabezpieczenia ppoż. Nie są wymagane systemy sygnalizacji pożarowej czy też stałe urządzenia gaśnicze. Jeśli w placówkach oświatowych zainstalowano centralki pożarowe, sieć czujek i ROP – ów, to jest to zabezpieczenie ponad obowiązujący standard. Należy jednocześnie zaznaczyć, że systemy sygnalizacji pożarowej powinny być całodobowo dozorowane poprzez własną ochronę, agencję „Solidu” lub też włączone do tzw. monitoringu pożarowego.
Sporadycznie stosowane są klapy dymowe, wymagane obligatoryjnie do ochrony klatek schodowych w budynkach średniowysokich. Dodatkowe zabezpieczenie mogą stanowić drzwi ppoż. o 30 minutowej odporności ogniowej (EI 30), wydzielające pion klatki schodowej od ciągów korytarzowych.
Istota bezpieczeństwa pożarowego w szkołach sprowadza się w główniej mierze do zapewnienia dzieciom i młodzieży odpowiednich warunków ewakuacji. W przypadku typowych projektów budowlanych spełnione są podstawowe wymogi ewakuacyjne. Z większości sal dydaktycznych i innych pomieszczeń można ewakuować się w dwóch, różnych kierunkach do wygodnych, bezpiecznych klatek schodowych lub bezpośrednio na zewnątrz budynków. Zachowane są parametry określone dla ciągów komunikacyjnych stanowiących drogi ewakuacji.

Znacznie gorzej bywa w budynkach adaptowanych na potrzeby placówek oświatowych, w szczególności gdy są przekroczone długości dojść ewakuacyjnych i brak zabezpieczeń przed zadymieniem klatek schodowych. W takich sytuacjach stosuje się dodatkowe wyjścia ewakuacyjne z niektórych pomieszczeń, montuje klapy, okna oddymiające, dobudowuje zewnętrzne schody ewakuacyjne.
Problemu bezpieczeństwa pożarowego w szkołach nie można sprowadzać wyłącznie do warunków techniczno-budowlanych obiektów. Nie mniej istotne jest przestrzeganie elementarnych zasad i procedur określonych w r.o.p.b.
Często wyjścia ewakuacyjne z budynku szkoły są blokowane, zamykane na klucze, kłódki, a drożne pozostaje jedynie wejście (wyjście) główne, pilnowane przez woźnego lub ochronę. Dyrektorom szkół chodzi oczywiście o szeroko rozumiane bezpieczeństwo dzieci i młodzieży, ich ochronę przed złodziejami, dilerami narkotyków, grupami agresywnych chuliganów, wandali. Dzieje się to jednak kosztem bezpieczeństwa pożarowego.
Analizując różne scenariusze zagrożeń, należy przyjąć, że największe niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia uczniów może wystąpić w przypadku konieczności ich ewakuacji z podpiwniczenia budynku, gdzie sytuowane są z reguły szatnie, a niekiedy również stołówki. Istnieje zatem ryzyko, że w sytuacji zagrożenia pożarowego, w strefie silnego zadymienia mogą znaleźć się duże grupy dzieci i młodzieży.

Problem bezpieczeństwa pożarowego staje się szczególnie istotny w przypadku organizowania w obiekcie różnego rodzaju uroczystości szkolnych, dyskotek, studniówek. Wyobraźmy sobie na przykład taką sytuację: uroczystość pasowania na uczniów, ślubowanie grupy pierwszoklasistów. Odświętnie ubrane i przejęte występami dzieci, wzruszeni rodzice, zaangażowana kadra pedagogiczna. W sumie 100 – 200 osób stłoczonych na niewielkiej sali gimnastycznej zastawionej całkowicie ławkami, krzesłami. Siedzenia lub ławki nie są oczywiście trwale przymocowane do podłogi ani łączone ze sobą. W takiej sytuacji trudno mówić o przestrzeganiu wymagań dotyczących szerokości przejść między rzędami siedzeń, liczby siedzeń w rzędzie, szerokości przejść komunikacyjnych. Wejście z holu, korytarza na salę blokuje grupa rodziców, której nie udało się wcisnąć do środka. We wnęce prowadzącej do drugiego wyjścia ewakuacyjnego ułożono stertę materacy, schowano skrzynię gimnastyczną, ustawiono pianino. To oczywiście tylko jeden z możliwych scenariuszy, ale przecież bardzo realny. W takich warunkach wystarczy głupi, chuligański wybryk, podpalone papiery w koszu na śmieci i tragedia gotowa.

3. Warunki organizacji ewakuacji w szkole
Warunki organizacji ewakuacji w szkole powinny być szczegółowo określone w instrukcji bezpieczeństwa pożarowego, z którą należy zapoznać całą kadrę dydaktyczną oraz wszystkich pracowników szkoły.
Podstawowe zasady bezpieczeństwa, w tym warunki organizacji ewakuacji oraz sygnały alarmowe należy również przekazać uczniom, w ramach zajęć wychowawczych lub podczas apelu szkolnego, prowadzonych na początku roku szkolnego. Wskazane jest również organizowanie praktycznych ćwiczeń ewakuacyjnych w celu sprawdzenia i ewentualnie weryfikacji przyjętych procedur. Powinny one uwzględniać:
•wskazanie osoby upoważnionej do zarządzenia ewakuacji szkoły;
•omówienie sygnałów alarmowych;
•zadania kadry nauczycielskiej, pracowników szkoły i ochrony podczas ewakuacji;
•zasady zachowania się podczas ewakuacji;
•miejsca zbiórki ewakuowanych.
Opracowując procedury ewakuacyjne można skorzystać z podanych poniżej propozycji.

4. Procedura ewakuacyjna
1.Decyzję o zarządzeniu ewakuacji podejmuje dyrektor szkoły, zastępca dyrektora ds. administracyjnych, a pod nieobecność dyrektorów – pracownik sekretariatu.
2.Najprostszym sposobem ogłaszania alarmu ewakuacyjnego może być wykorzystanie dzwonka szkolnego, uruchomionego według znanego wszystkim uczniom i pracownikom kodu sygnału np.: 3 dzwonki – sygnał ciągły przez 10 s z przerwą 5s.
3.Wskazane jest montowanie w budynkach szkolnych odrębnej, prostej instalacji alarmowej składającej się z kilku, odpowiednio rozmieszczonych syren akustycznych uruchamianych ręcznie, przy wykorzystaniu przycisku. W takim przypadku zaleca się, aby dźwięk syren alarmowych wyróżniał się tonem od dzwonka szkolnego, tym samym był jednoznacznie identyfikowany jako sygnał zagrożenia i alarmu ewakuacyjnego.
4.Za ewakuację dzieci i młodzieży odpowiada kadra dydaktyczno-wychowawcza, na której spoczywa główny ciężar zapanowania nad klasą, wyprowadzenia wszystkich uczniów poza strefę zagrożenia.
5.Z chwilą załączenia alarmu ewakuacyjnego nauczyciel prowadzący zajęcia:
•wydaje uczniom polecenie ustawienia się w zorganizowanym szyku i ewakuacji z budynku szkoły;
•wskazuje kierunki, drogi i wyjścia ewakuacji;
•wyznacza ucznia który poprowadzi resztę klasy do wskazanych dróg i wyjść ewakuacyjnych;
•liczy uczniów opuszczających klasę;
•zabiera dziennik lekcyjny i jako ostatni opuszcza klasę;
•na miejscu zbiórki ewakuowanych sprawdza stan osobowy uczniów;
•informuje osobę która zarządziła ewakuację o jej przebiegu i zakończeniu.
6.Podczas ewakuacji należy zachować ciszę, spokój, rozwagę. Po drogach ewakuacyjnych poruszać się szybko, unikać blokowania ruchu, zatrzymywania się, czy też odwrotnie – gwałtownego napierania na poruszających się z przodu.
7.Na miejsce zbiórki ewakuowanych wyznaczyć można np.: boisko szkolne, czy też plac przyszkolny przed wejściem głównym do budynku.
8.Jeśli w chwili alarmu część wyjść ewakuacyjnych z budynku jest zamknięta, zadaniem woźnego lub pracownika ochrony jest natychmiastowe udrożnienie wszystkich wyjść.
9.Straż pożarną alarmuje telefonicznie (998 lub 112) pracownica sekretariatu szkoły.
10.W przypadku padającego deszczu, śniegu, zimna należy natychmiast przeprowadzić dzieci i młodzież z miejsca zbiórki ewakuowanych do innego, wcześniej ustalonego obiektu.
Jerzy Żurek 19.04.10
Zobacz wszystkie materiały pochodzące z:
Skomentowano 4 razy
Zapisz się na bezpłatny Newsletter BHP

Wyświetlanie listy artykułów

Nie znaleziono żadnych artykułów.
  • sienik IP: *.*.* 20-12-2009
    faktem jest, ze kiedy prokurator nie ma dostatecznie mocnych dowodów, wali zarzuty od czapy i spodziewa sie -zresztą słusznie, ze stosujacy areszt sąd rejonowy w osobie mlodego niedoswiadczonego i nieniezawislego - bo dopiero poczatkujacego -sedziego ulegnie naciskowi wagi zarzutow im bardziej strasznych i obszernych - tym lepiej, i nie majac zadnej fizycznej mozliwosci faktycznego zapoznania sie z aktami sprawy liczacymi zazwyczaj od kilkudziesieciu do kilkuset tomow po 200 kart kazdy - dostarczanymi do sadu na pol godziny przed posiedzeniem - ulegnie presji i z obawy przed obszczekaniem w mediach i skarceniem przez prokurature na forum publicznym, zastosuje areszt dla swietego spokoju i krycia wlasnej d.... - to panstwo prawa nam nie grozi i bedziemy w dalszym ciagu zyc w sytemie stalinowskim

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Andrzej Graunitz IP: *.*.* 28-02-2009
    Areszt \\\\\\\"wydobywczy\\\\\\\" nie ma nic wspólnego z środkiem zapobiegawczym , który stosuje się w celu zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania, ale jest kliniczną antycypacją represji. Stosuje się go w celu uzyskania dowodów ,których w chwilijego stosowania brakuje z nadzieją ,że się je uzyska od zszokowanego , przerażonego swoim ekstremalnie trudnym położeniem człowieka. Mam nadzieję , że taka złowroga, ewidentnie sprzeczna z prawem praktyka nie będzie już więcej tolerowana przez organy wymiaru sprawiedliwości

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Bartłomiej Kachniarz IP: *.*.* 25-02-2009
    \"Areszt wydobywczy\" jest skandalicznym nadużyciem instytucji prawnych.
    Aspektem, który został jedynie marginalnie poruszony w tekście jest fakt, że prawa aresztanta są znacznie mniejsze niż osadzonego - mimo że ten ostatni jest skazany prawomocnym wyrokiem, a na aresztowanym ciążą jedynie nieudowodnione zarzuty.
    Długotrwałe aresztowanie powoduje też powstanie nacisku na sądy by wyrokiem skazującym usankcjonowały już uprzednio wykonaną \"karę aresztu\".

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Anonim IP: *.*.* 25-02-2009
    niestety obserwując praktykę należy stwierdzić, jest to olbrzymi problem, choć nie tylko w Polsce
    może gdyby były orzekane wysokie odszkodowania od skarbu państwa i kary dla prokuratorów za bezpodstawne, zbyt długie areszty (dłuższe niż 3 miesiące, wyjątkowo 6 miesięcy w skomplikowanych sprawach) to coś by się zmieniło.

    dziwne że w tymczasowym areszcie zwykle nie siedzą \"bandziory\" tylko \"białe kołnierzyki\"

    Na razie Prokuraturze się opłaca występować o tymczasowy areszt, bo 1) zawsze jest pod ręką podejrzany 2) może się złamie i się przyzna 3) poprawia się statystykę i pokazuje że się coś robi

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
Pity 2013
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

Aktualności - BHP

Stwórz rozliczenie roczne 2013 z programem do pit

Polecamy: