Wypadki określane jako tzw. nagłe przypadki medyczne (zawał mięśnia sercowego, udar mózgu itp.) stanowią w Polsce ok. 17 proc. wszystkich wypadków badanych przez inspektorów pracy, przy czym nie wszystkie zdarzenia tego typu zgłaszane są do PIP. Specyfika wypadków tego rodzaju powoduje, że wykonanie ustawowego obowiązku ustalenia wszystkich przyczyn wypadku jest niezwykle utrudnione dla służb ochrony pracy. Wiele zespołów powypadkowych nie radzi sobie z tym zadaniem, co doprowadza niejednokrotnie do błędnej kwalifikacji zdarzenia.
1. Wpadki kwalifikacyjne
Może się wydawać, że zadanie zespołu powypadkowego nie jest skomplikowane. Zgodnie z ustawą z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (tekst jedn.: Dz. U. z 2009 r. Nr 167, poz. 1322 z późn. zm.) – dalej ustawa wypadkowa należy ustalić tylko cztery elementy: nagłość zdarzenia, jego związek z pracą i zewnętrzną przyczynę oraz wystąpienie urazu lub śmierci wskutek zadziałania tejże przyczyny. Tymczasem, jak wskazuje praktyka i orzecznictwo sądowe, w przypadku nagłych zdarzeń medycznych błędy popełnić można w odniesieniu do każdego z tych elementów.
Nie ulega wątpliwości, że zawał serca czy udar mózgu mają zazwyczaj dramatyczny przebieg i ich objawy zewnętrzne pojawiają się nagle. Mogłoby się więc wydawać, że nagłość takiego zdarzenia jest oczywista. A jednak nie zawsze. Zasadniczo bowiem orzecznictwo wiąże w tym przypadku nagłość zdarzenia z czasem działania przyczyny zewnętrznej. Linia orzecznicza dość konsekwentnie przyjmuje, że wartością graniczną jest w takim przypadku czas nieprzekraczający jednej dniówki roboczej. Jednakże bezrefleksyjne przyjęcie takiej granicy przez zespól powypadkowy prowadzić może do błędnych wniosków. Sąd Najwyższy, formułując ograniczenie do jednej dniówki roboczej, podkreśla, że niemożliwe jest uznanie nagłości zdarzenia wówczas, gdy proces chorobowy rozwijał się stopniowo (por. np. wyrok SN z dnia 8 grudnia 1998 r., II UKN 349/98, OSNP 2000, nr 2, poz. 78). Jeśli więc zawału lub udaru doznał pracownik bez uprzednio rozwijającej się choroby wieńcowej czy miażdżycy naczyń albo innych chronicznych stanów chorobowych, których naturalną konsekwencją byłby zawał lub udar, wówczas bez wątpienia mamy do czynienia ze zdarzeniem o charakterze nagłym. Co więcej, nawet gdy pracownik cierpiał na samoistne schorzenie, nie dyskwalifikuje to automatycznie uznania zdarzenia medycznego za wypadek przy pracy, jeśli do wystąpienia skutku chorobowego doszło przy udziale innych przyczyn zewnętrznych o charakterze nagłym. Kluczowym elementem jest zatem ustalenie przyczyn tego typu zdarzenia i identyfikacja czynnika zewnętrznego. Ustalenie przyczyny jest także krytyczne dla uznania urazu, bo choć oczywiste jest, że udar mózgu, ostry incydent wieńcowy czy też np. poronienie wiążą się z uszkodzeniem tkanek ciała lub narządów, to jednak ustawa wypadkowa wymaga, by uszkodzenie to było wynikiem działania czynnika zewnętrznego, nie zaś przyczyn tkwiących wyłącznie w organizmie pracownika.
2. Błąd przyczynowy
W kwestii przyczyny zewnętrznej orzecznictwo sądów jest nader bogate, także w odniesieniu do nagłych przypadków medycznych. Regułą prawną jest, iż przyczyną sprawczą zewnętrzną zdarzenia może być każdy czynnik zewnętrzny zdolny wywołać w istniejących warunkach szkodliwe skutki (uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 11 lutego 1963 r., III PO 15/62, OSNC 1963, nr 10, poz. 215). Zgodnie zaś z wyrokiem SN z dnia 18 sierpnia 1999 r., II UKN 87/99, OSNP 2000, nr 20, poz. 760 zewnętrzną przyczyną sprawczą wypadku przy pracy może być każdy czynnik pochodzący spoza organizmu poszkodowanego, zdolny – w istniejących warunkach – wywołać szkodliwe skutki, w tym także pogorszyć stan zdrowia pracownika dotkniętego już schorzeniem samoistnym. Co więcej, przyczyną zewnętrzną wypadku przy pracy może być nawet wykonywanie codziennych obowiązków pracowniczych, jeżeli przyczyniły się w znaczącym stopniu do pogorszenia samoistnej choroby pracownika (wyrok SN z dnia 5 lutego 1997 r., II UKN 85/96, OSNP 1997, nr 19, poz. 386). Katalog okoliczności uznawanych za przyczyny lub współprzyczyny sprawcze tego typu wypadków jest zróżnicowany i obejmuje m.in.: obciążenie fizyczne wynikające z przenoszenia ciężarów, nawet gdy ciężar nie przekraczał dopuszczalnych norm (wyrok SN z dnia 19 czerwca 2001 r., II UKN 419/00, OSNP 2003, nr 5, poz. 136), nieudzielenie pierwszej pomocy (wyrok SN II UKN 443/98) albo niezapewnienie należytej opieki medycznej (wyrok SN z dnia 26 lutego 2001 r., II UKN 225/00, OSNP 2002, nr 19, poz. 471), brak lub błędne orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do wykonywania określonej pracy (wyrok SN z dnia 17 listopada 2000 r., II UKN 49/00, OSNP 2002, nr 11, poz. 275, wyrok SN z dnia 2 grudnia 2003 r., II UK 175/03, OSNP 2004, nr 18, poz. 318, wyrok SN z dnia 7 lutego 2006 r., I UK 192/05, M.P.Pr. 2006, nr 6, s. 269), niewłaściwe zachowanie przełożonego wywołujące u pracownika nadmierny stres psychiczny (wyrok SN z dnia 11 lutego 1998 r., II UKN 472/98, OSNP 2000, nr 7, poz. 292), nadmierne obciążenie pracownika obowiązkami powodujące przeciążenie fizyczne lub psychiczne (wyrok Sądu Apelacyjnego z dnia 18 września 1997 r., III AUa 266/97, a także wyrok SN z dnia 1 grudnia 2000 r., II UKN 107/00, OSNP 2002, nr 14, poz. 342). Trzeba przy tym podkreślić, że nie wystarczy poszukiwać jednej przyczyny zewnętrznej, bowiem zdaniem Sądu Najwyższego nawet jeśli samo obciążenie psychiczne lub obciążenie fizyczne nie byłyby wystarczające, należy zbadać także ich kumulatywny zbieg i jego wpływ na załamanie zdrowia pracownika (wyrok SN z dnia 22 listopada 2000 r., II UKN 63/00, OSNP 2002, nr 13, poz. 316). Co więcej, ocena nadmierności obciążenia nie może być dokonywana w oderwaniu od możliwości poszkodowanego pracownika (wyrok SN z dnia 11 marca 1997 r. II UKN 347/97, OSNP 1998, nr 2, poz. 63, wyrok SN z dnia 18 sierpnia 1999 r., II UKN 87/99, OSNP 2000, nr 20, poz. 760), zaś „przy ocenie nadmiernego wysiłku jako przyczyny zewnętrznej wypadku przy pracy należy mieć na uwadze nie tylko rodzaj wykonywanych czynności, ale także warunki i okoliczności, w których czynności te są wykonywane” (wyrok SN z dnia 8 listopada 1994 r., II PRN 7/94, OSNP 1995, nr 9, poz. 108). W szczególności w przypadkach, kiedy jako przyczynę zewnętrzną wskazuje się stres, trzeba brać pod uwagę czy okoliczności zdarzenia pozwalają uzasadnić jego nadmierność, zwłaszcza gdy chodzi o pracownika zatrudnionego na stanowisku kierowniczym. Stres bowiem co do zasady jest nieodłącznie związany z pracą i konieczne jest rzetelne wykazanie, że był nadmierny i został spowodowany nadzwyczajnymi okolicznościami związanymi z pracą (np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 22 lutego 2000 r., III AUa 864/99, OSA 2001, z. 10, poz. 37).
3. Luźne związki
Ostatnią definicyjną przesłanką wypadku przy pracy jest związek z pracą. Zgodnie z ustawą wypadkową związek z pracą istnieje, gdy do zdarzenia dochodzi:
• podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności lub poleceń przełożonych,
• podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia,
• w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy.
Tu także pojawia się możliwość popełnienia błędu, gdyż w przypadku nagłych zdarzeń medycznych nierzadko objawy chorobowe manifestują się już po zakończeniu dnia pracy i opuszczeniu jej miejsca. Jak wyjaśnia Sąd Najwyższy, dla uznania zdarzenia za wypadek przy pracy nie wymaga się jednoczesnego wystąpienia przyczyny i skutku (wyrok SN z dnia 4 października 2006 r., II UKN 40/06, OSNP 2007, nr 19-20, poz. 291). Związek między nagłą i zewnętrzną przyczyną wypadku a pracą polega zaś na miejscowym i czasowym bądź funkcjonalnym powiązaniu przyczyny doznanego uszczerbku na zdrowiu albo śmierci pracownika z wykonywaniem czynności zmierzających do realizacji zadań pracodawcy, do których pracownik zobowiązał się w umowie o pracę lub będących przedmiotem polecenia przełożonych albo nawet podjętych samorzutnie w interesie pracodawcy (por. wyrok SN z dnia 7 sierpnia 1997 r., II UKN 245/97, OSNP 1998, nr 12, poz. 370). Wystarczy zatem, by do wypadku doszło w miejscu pracy albo w czasie pracy (także poza zakładem) lub też by można było stwierdzić, że do wypadku doszło w jakimkolwiek innym związku z pracą, gdyż związek funkcjonalny istnieje niezależnie od czasu i miejsca, w którym wypadek nastąpił (wyrok SN z dnia 17 lipca 2006 r., I UK 28/06, M.P.Pr. 2006, nr 12, poz. 670).
4. Wespół w zespół
Zespól powypadkowy zazwyczaj składa się ze specjalisty ds. bhp oraz społecznego inspektora pracy lub innego pracownika zakładu. Czy zatem analiza przyczyn nagłego zdarzenia medycznego nie jest zadaniem przekraczającym możliwości zespołu działającego w takim składzie? Sąd w tego typu przypadkach zwykle zasięga opinii stosownych biegłych. Z artykułu dr n. med. Ryszarda Szozdy i Marka Procka z Sądu Okręgowego w Gliwicach („Zawał serca jako wypadek przy pracy – problem medyczno-prawny, Medycyna Pracy 53 (3), 273-277) wynika, że właściwa kwalifikacja tego typu zdarzeń wymaga skorzystania z pomocy specjalistów. Czy i kiedy warto przy wyjaśnieniu przyczyn i okoliczności nagłego zdarzenia medycznego skorzystać z pomocy ekspertów spoza zespołu powypadkowego, przedstawię na przykładzie jednego z tego typu wypadków, z jakimi zetknęło się Stowarzyszenie Zdrowa Praca.
5. Przypadek pewnego pana
Pracownik w domu, w niedzielę doznał kolejno zaburzeń słuchu, wzroku, mowy, następnie porażenia ciała i utraty przytomności, w związku z czym lekarz pogotowia po przybyciu na miejsce zdarzenia zdecydował o przewiezieniu chorego do szpitala, gdzie stwierdzono, że doznał on udaru krwotocznego mózgu. Byłoby to z pewnością tylko nieszczęśliwe zdarzenie, gdyby nie fakt, iż doszło do niego podczas przygotowywania raportu dla pracodawcy. Raport miał być gotowy na poniedziałek po feralnym weekendzie. Z chwilą uzyskania przez pracodawcę informacji o tym zajściu należało więc:
1. zawiadomić PIP i prokuraturę o zdarzeniu mającym w myśl art. 3 ustawy wypadkowej skutki ciężkie (choroba zagrażająca życiu), do których doszło podczas wykonywania pracy
2. powołać zespół powypadkowy i przystąpić do wyjaśniania przyczyn i okoliczności zdarzenia.
6. Złudna czasoprzestrzeń
Pracownik zachorował poza miejscem pracy i w dzień od pracy wolny. Okazało się jednak, że miał zadaniowy czas pracy i w chwili zdarzenia faktycznie pracował. Wynikało to z zeznań członka rodziny, który był świadkiem wypadku (informacja o wiązaniu przez świadka zdarzenia z pracą poszkodowanego została także odnotowana przez lekarza karetki wezwanej na miejsce zdarzenia). Z badania sprzętu służbowego, na którym pracownik przygotowywał raport wynikało, że około 15 minut przed wezwaniem karetki łączył się ze służbową pocztą elektroniczną, a w momencie przybycia karetki i później komputer służbowy nadal pozostawał włączony i były na nim otwarte pliki z danymi. W miejscu zdarzenia były też dokumenty potrzebne do przygotowania raportu. Ustalono także, że przygotowywanie tego typu raportów należało do obowiązków pracownika. Polecenie przygotowania tego raportu wraz ze wskazaniem konkretnej jego zawartości zostało wydane przez przełożonego na piśmie kilkanaście dni przed zdarzeniem. Ostateczna wersja raportu wymagała współpracy z innym pracownikiem, który potwierdził, że poszkodowany pracownik podczas rozmowy telefonicznej w sobotę zapowiedział, że będzie przygotowywał swoją część raportu w niedzielę, bo dopiero w sobotę nad ranem wrócił z blisko tygodniowej delegacji i musi najpierw odpocząć. W niedzielę, koło południa powiedział, że będzie pracował po południu. Można więc uznać, że do wypadku doszło podczas wykonywania przez pracownika zwykłych czynności. Pozostaje zatem analiza przyczyn i ustalenie czynnika zewnętrznego.
7. A to było tak
Najprościej jest założyć, że nagła choroba wcale nie jest taka nagła. Czasem założenie takie jest nawet słuszne. Jednak, żeby to stwierdzić trzeba najpierw zbadać wszystkie przyczyny zdarzenia.
Jedną z najbardziej rozpowszechnionych i najchętniej wykorzystywanych przez zespoły powypadkowe metod badania wypadków przy pracy jest metoda TOL, według której każdy wypadek jest wynikiem przyczyn technicznych, organizacyjnych i ludzkich. W poszukiwaniu tych trzech grup przyczyn udało się ustalić, że – co dość oczywiste – brak jest jakichkolwiek przyczyn materialno-technicznych wypadku. W zakresie przyczyn organizacyjnych stwierdzono, że: pracownik nie został przeszkolony w zakresie instruktażu stanowiskowego, nie został zapoznany z oceną ryzyka zawodowego, nie posiadał też zaświadczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań do pracy na stanowisku, które zajmował (istniało jedynie ważne zaświadczenie o dopuszczeniu na poprzednio zajmowane stanowisko pracy). Stwierdzono ponadto, że na dzień zdarzenia wypadkowego poszkodowany pracownik miał 25 dni zaległego urlopu wypoczynkowego, mimo iż był na tygodniowych wakacjach w okresie kiedy pracodawca był zobowiązany udzielić mu całego zaległego urlopu (por. wyrok SN z dnia 24 stycznia 2006 r., I PK 124/05, OSNP 2006, nr 23-24, poz. 354). Ponadto stwierdzono, że wskutek konieczności komunikacji między pracownikami, związanej z przygotowywaniem raportu, zakłócone zostało prawo do nieprzerwanego odpoczynku po powrocie z delegacji oraz nieprzerwanego odpoczynku tygodniowego, co pozwala przyjąć, iż do wypadku przyczynił się również nieprawidłowy podział pracy lub rozplanowanie zadań. Tezę tę wspiera także fakt, że poszkodowany pracownik kilka miesięcy przed wypadkiem otrzymał awans na wyższe stanowisko, a osobę, która miała przejąć jego poprzednie obowiązki zatrudniono dopiero miesiąc przed zdarzeniem, stąd nadal – oprócz obowiązków bieżących – wykonywał on zadania związane z przekazywaniem poprzedniego stanowiska pracy. Na organizację pracy i podział zadań wpływał zapewne także fakt, że firma była w trakcie reorganizacji (gwałtowny rozrost związany z uruchomieniem nowej działalności, nowy zarząd itd.).
W zakresie przyczyn ludzkich, ze względu na specyfikę zdarzenia, konieczna jest współpraca z lekarzem-specjalistą. Tylko bowiem lekarz może orzec, czy istniały w organizmie poszkodowanego pracownika czynniki wewnętrzne, które przyczyniły się do zdarzenia. W prezentowanym przypadku przeprowadzono dokładną, wielokierunkową diagnostykę celem ustalenia medycznych przyczyn wystąpienia udaru. Po kilkukrotnych badaniach radiologicznych mózgu, a także badaniach toksykologicznych, kardiologicznych, hematologicznych i okulistycznych lekarz neurolog orzekł, że niemożliwe jest wskazanie przyczyny medycznej tego konkretnego udaru. Należy zauważyć, że diagnostyka ta trwała wiele miesięcy, co oznacza, iż rzetelne przeprowadzenie postępowania powypadkowego w przypadku nagłych zdarzeń medycznych wiąże się z oczywiście uzasadnionym przekroczeniem ustawowego terminu na sporządzenie protokołu.
Spośród znanych medycynie możliwych przyczyn udaru mózgu pozostał jeszcze stres. Ocena tego czynnika w kategoriach przyczyny wypadku nastręcza istotnych problemów. Po pierwsze dlatego, że stres, w zależności od jego źródeł, może zostać zaliczony bądź do przyczyn organizacyjnych, bądź też do przyczyn ludzkich (stresory środowiskowe lub wewnętrzne). Po drugie, ani zespół powypadkowy, ani lekarze nie dysponują narzędziami pozwalającymi w wiarygodny sposób ocenić nasilenie stresu i jego możliwe skutki dla zdrowia pracownika. Nie są również przygotowani do rzetelnego ustalenia źródeł danego poziomu stresu i oceny, czy więcej było w nim stresorów związanych z pracą, czy też z prywatną sferą funkcjonowania pracownika. Nie będą też w stanie ocenić, czy wysiłek psychofizjologiczny pracownika w dniu zdarzenia był nadmierny w odniesieniu do jego indywidualnych możliwości radzenia sobie ze stresem. Jedynym specjalistą, który może dysponować w tym zakresie odpowiednim warsztatem jest psycholog. Dodatkowo sytuację komplikuje jednak fakt, iż nie każdy psycholog specjalizuje się w tematyce stresu zawodowego i jego skutków zdrowotnych.
W omawianym przypadku zespół powypadkowy miał o tyle ułatwione zadanie, że mógł zakwalifikować wypadek jako wypadek przy pracy wobec istnienia zewnętrznych przyczyn związanych z ogólną organizacją pracy, w szczególności, że lekarz neurolog orzekł o braku przyczyny wewnętrznej. Nie zmienia to faktu, że konieczność ustalenia wszystkich przyczyn wypadku wymaga zbadania także czynnika stresu. Biegły psycholog, który opiniował tę sprawę, po dokonaniu stosownych badań uznał, że natężenie stresorów związanych z pracą jakim podlegał pracownik poszkodowany w wypadku, niosło przeszło 50 proc. ryzyko poważnego zachorowania, a w dniu, w którym doszło do zdarzenia nastąpiło przekroczenie granicy psychosomatycznej tolerancji pracownika na stres. W tym konkretnym przypadku stwierdzone stresory zawodowe są pośrednimi przyczynami organizacyjnymi, zaś przyczyną ludzką o charakterze bezpośrednim jest niewłaściwy stan psychofizyczny pracownika spowodowany zmęczeniem i zdenerwowaniem.
8. Wypadek i to nie przez przypadek
Jak wynika z powyższego, udar krwotoczny, jaki przydarzył się pracownikowi w niedzielne popołudnie w jego domu był zdarzeniem nagłym, pozostającym z związku czasowym i funkcjonalnym z pracą, wywołanym przeciążeniem psychofizycznym pracownika, w wyniku którego doszło do uszkodzenia mózgu wskutek wynaczynienia krwi, co stanowiło bezpośrednie zagrożenie życia pracownika. W myśl art. 3 ustawy wypadkowej mamy więc do czynienia z ciężkim wypadkiem przy pracy.
9. Nieszczęścia chodzą parami
Jak zauważył Sąd Apelacyjny w Lublinie, „tempo i specyfika współczesnego życia nakłada na organy orzekające obowiązek bardzo wnikliwego analizowania przyczyn <<epizodów zawałów serca>>, które wystąpiły podczas wykonywania zadań służbowych” (wyrok z dnia 21 maja 1998 r., III AUa 79/98, Apel.-Lub. 1999, nr 2, poz. 8). Choć teza ta wyrażona została pod rządem poprzedniej ustawy wypadkowej, zachowuje ona aktualność także na gruncie art. 3 ustawy obecnie obowiązującej. Należy z całą mocą podkreślić, że obowiązek wnikliwego analizowania tego typu zdarzeń ciąży w pierwszej kolejności na pracodawcy, a w praktyce na członkach zespołów powypadkowych. Rzetelne przeprowadzenie postępowania powypadkowego w odniesieniu do tego typu zdarzeń ma nie tylko wymiar prawny, ale także etyczny i moralny. Ofiary nagłych zdarzeń medycznych to zwykle ofiary wypadków ciężkich lub śmiertelnych. Postępowanie wyjaśniające, co jest skądinąd ze wszech miar uzasadnione, trwa zazwyczaj w takich wypadkach znacznie dłużej, niż przewidują przepisy. Bezbłędność ustaleń, a co za tym idzie prawidłowość kwalifikacji wypadku ma tu szczególne znaczenie. Samo zdarzenie wypadkowe jest bowiem źródłem traumatycznych przeżyć dla poszkodowanych i ich rodzin. Błąd w kwalifikacji tego typu zdarzenia (i to zarówno błędne uznanie, jak i błędne nieuznanie wypadku) naraża pracownika lub jego rodzinę na konieczność procesowania się z pracodawcą lub Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, co – wobec długotrwałości postępowań sądowych – z pewnością nie pozwala poradzić sobie z traumatycznym doświadczeniem i przyczynia się do dalszych szkód zdrowotnych.
Inspektorzy bhp są zwykle zależni od pracodawcy, ten zaś opiera się głównie o czynniki ekonomiczne. Zasięganie opinii dodatkowych ekspertów z pewnością wiąże się z kosztami. Należy jednak zauważyć, że koszty te są znacznie niższe niż koszt ewentualnego postępowania sądowego, w którym w przypadku przegranej trzeba będzie ponieść m.in. koszty biegłych powołanych przez sąd. Co więcej, konieczność procesowania się w przypadku wygranej przez pracownika sprawy niesie też dla pracodawcy ryzyko dodatkowych kosztów z tytułu odszkodowania za szkody spowodowane niewłaściwym przeprowadzeniem postępowania wypadkowego. Pracodawca może się też spotkać z zarzutem ukrywania wypadku przy pracy, co zgodnie z obowiązującymi przepisami stanowi wykroczenie lub przestępstwo kryminalne. Tłumaczenia członków zespołów powypadkowych o rzekomej niemożności skutecznego zasięgania niezbędnych opinii lekarskich i innych z powodu ochrony danych osobowych należy złożyć wyłącznie na karb niekompetencji osób odpowiedzialnych za wyjaśnienie przyczyn i okoliczności wypadku. O ile bowiem lekarz faktycznie ma obowiązek odmówić przekazania bezpośrednio pracodawcy danych wrażliwych pracownika, o tyle poszkodowany pracownik tak długo jak długo pracownikiem pozostaje ma obowiązek współpracować z pracodawcą w zakresie bhp. Zwykle więc wystarczy poprosić poszkodowanego pracownika o dostarczenie odpowiednich opinii lekarskich i innych. Z pewnością zrobi to tym chętniej, im bardziej jest przekonany, że uległ wypadkowi przy pracy. Wszak wpływa to bezpośrednio na wysokość otrzymywanych przez niego świadczeń.
Katarzyna Orlak
Stowarzyszenie Zdrowa Praca
Artykuł pochodzi z miesięcznika „Praca i Zdrowie” (www.pracaizdrowie.pl). Teksty na podobny temat znajdziesz tu (http://www.pracaizdrowie.com.pl/content/view/1304/6/) i tu (http://www.pracaizdrowie.com.pl/content/view/1165/6/)